Czy poślę dziecko do szkoły muzycznej?

Dziś porozmawiamy sobie trochę o tym, czy szkoła muzyczna krzywdzi dzieci. Jeśli tak – w jaki sposób? Jeśli nie – co daje? Porozmawiamy sobie o tym dosłownie, bo zaprosiłam Olenę, z którą pracujemy w Pomelody, a która jest jednocześnie (podobnie jak ja) muzykiem z wykształcenia (pasji i zamiłowania też, wiadomo!). 😉

Szkoła czy nauczyciel? 

Kiedy myślimy o szkole muzycznej, to zwykle mamy na myśli szkołę państwową. Z prostego powodu: szkoła państwowa wydaje się dostępna dla każdego. Jest też w pewnym stopniu dofinansowana, więc nawet jeśli za nią płacimy, to stosunkowo niewiele. 

Musimy zdawać sobie jednak sprawę z tego, że w kształceniu muzycznym, nie tyle chodzi o szkołę, co o nauczyciela. O to, jaki system przyjmuje, jakie ma wymagania, jak uczy i czego właściwie uczy. Czy dba o zaszczepienie miłości do muzyki? Czy motywuje do otwartości, improwizacji, muzycznej świadomości? Czy jest tylko realizatorem takiego czy innego programu? 

Czy w państwowej szkole muzycznej można znaleźć dobrego nauczyciela? Można. Ale trzeba szukać. Sprawdzać. Przekonać się, poświęcić czas, przyjrzeć lekcjom w praktyce. Naprawdę warto! Trzeba bowiem mądrości nauczyciela, który “daje żyć” i daje taką przestrzeń, że szkoła muzyczna nie jest traumą. 

Teoria i praktyka

Czy w szkole muzycznej jest dużo zajęć teoretycznych? Tak. Czy po 12 latach kształcenia muzycznego zdarzało mi się czuć jak głupek, bo ktoś sobie grał, śpiewał, improwizował, a ja wiedziałam, co robi źle, ale nie miałam nut, więc nie byłam w stanie dołączyć? Tak. 

Czy Olena chodziła na literaturę muzyczną, kształcenie słuchu i chór? Nie. Mało tego: rezygnowała z tych zajęć świadomie i… była z tego powodu bardzo zadowolona! Więcej opowie Wam w filmie. 

Zaznaczę jednak od razu, że nie jest to obrzucanie błotem szkoły muzycznej, bo ta naprawdę ma potężne zalety. Jakie? Opowiemy o tym. Tak, na tytułowe pytanie również odpowiem i to dwukrotnie. A pod filmem: polecajka dla tych, co chcą więcej!

„Chcę, a boję się…”

Zdaję sobie sprawę z tego, że jako muzyk „mam łatwiej”, jeśli chodzi o podejmowanie decyzji, która szkoła muzyczna (czy ogólnie: jakie zajęcia muzyczne) są dla mojego dziecka najlepsze. Swoją wiedzą dzielę się jednak otwarcie w książce „Rok wychowania przez sztukę”. Znajdziecie tam m.in. takie rozdziały, jak:

  • Kiedy rozpocząć naukę gry na instrumencie?
  • Czy zmuszać dziecko do ćwiczeń?
  • Czy szkoła muzyczna to dobry pomysł?
  • Jak ugryźć muzykę poważną?

I wiele, wiele innych! Dlatego z czystym sumieniem mówię: warto!